POD EGIDĄ FUNDACJI PZU – OKIEM NIKIFORA…

W ramach realizacji projektu Pod rękę z kulturą, współfinansowanego przez Fundację PZU, uczniowie naszej szkoły dotychczas uczestniczyli w zajęciach z cyklu Na własnym podwórku… Tarnów i okolice, w nowym roku szkolnym wyszliśmy za miedzę.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do Krynicy-Zdrój, by popatrzeć na miasto okiem Nikifora ze schodów willi Romanówka, w której od 1995 roku mieści się muzeum tego łemkowskiego artysty.

Łemkowie to  grupa etniczna górali karpackich wyznania grekokatolickiego, posługująca się językiem łemkowskim, który jest jedną z wielu odmian języka ukraińskiego. Łemkowie to nazwa, która utarła się w I połowie XIX wieku, pierwotnie była przezwiskiem od często występującego w ich mowie słowa „łem” – w znaczeniu „tylko”.

O najsłynniejszym krynickim Łemku – Epifaniuszu Drowniaku, opowiadał nam pan Zbigniew Wolanin, Kierownik Działu Współczesnej Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. Z barwnej gawędy dowiedzieliśmy się, że Nikifor był synem Polaka i Eudokii Drowniak – ubogiej, głuchoniemej łemkowskiej kobiety, która trudniła się m.in. noszeniem wody do krynickich pensjonatów. Nikifor także cierpiał na zaburzenia słuchu i mowy (spowodowane m.in. przez przyrośnięty język). Żył samotnie, w nędzy i przez większość życia uważany był za upośledzonego psychicznie kalekę. Nigdy nie uczył się w żadnej szkole, nie umiał pisać ani czytać. Jego prawdziwą pasją i sposobem na porozumienie ze światem było malarstwo. Malował akwarelą, używając przy tym także ołówka. Wykorzystywał każdy dostępny kawałek papieru, okładki zeszytów, opakowania po czekoladkach i papierosach, papier do pakowania. Kreował całe serie obrazków – naiwnych przedstawień architektury, pejzażu, postaci świętych, portretów; stworzył swój własny modlitewnik. Swoje prace podpisywał często niezrozumiałymi ciągami drukowanych liter i przyklejał do nich ramki z kolorowego papieru. Jego sztukę odkryto w latach trzydziestych XX wieku. Pod koniec życia został doceniony i uznany na całym świecie za jednego z najwybitniejszych prymitywistów, czyli artystów nieprofesjonalnych.

W muzeum widzieliśmy nie tylko obrazy /kiedyś niechciane – dziś warte po kilka tysięcy zł/, ale także prywatne rzeczy artysty: przenośną pracownię w drewnianej walizce, listy proszalne, pieczęcie, wiersze poetów miary Herberta, Kubiaka czy Harasymowicza poświęcone „Matejce z Krynicy”.

Wycieczka do Krynicy dała nam jednoznaczną, twierdzącą odpowiedź na pytanie – „Nikifor – artysta prymitywista, czy to artysta?”

Wszystkim zainteresowanym polecamy udział w lekcji muzealnej o Nikiforze Krynickim oraz film fabularny Krzysztofa Krauzego „Mój Nikifor”, w którym rolę tytułową fenomenalnie odtworzyła Krystyna Feldman.

Skoro wiedza pochodzi z doświadczenia /jak przekonuje Immanuel Kant/ – doświadczajcie razem z nami! Wkrótce jedziemy do Zakopanego! Zapraszamy!