Pod egidą Fundacji PZU – Żydowski Kazimierz

W ramach realizacji projektu Pod  rękę  z  kulturą, współfinansowanego przez Fundację PZU, uczniowie naszej szkoły uczestniczą w zajęciach z cyklu  Za miedzą…

Po cudownej, mimo niesprzyjającej pogody, wycieczce do Krynicy, udaliśmy do Krakowa na Kazimierz. Zapoznani co nieco z kulturą polskich Żydów, chcieliśmy jej posmakować u źródeł – w synagogach, wśród starych kamieniczek Kazimierza, na terenie niegdysiejszego getta oraz na niezwykłych przestrzeniach Fabryki Schindlera.

Czy sprawiła to niezwykła złota polska jesień, czy może taka jest właśnie atmosfera Kazimierza – trudno orzec, ale wśród wąskich uliczek czuliśmy się jak zaklęci w obrazach mistrza Chagalla.

Z pierwszą wizytą udaliśmy się do Starej Synagogi, w której mieści się oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Na miejscu panie przewodniczki rzeczowo i ciekawie opowiadały o judaistycznych tradycjach, objaśniały do czego służą wystawione przedmioty żydowskiej sztuki obrzędowej zgrupowane tematycznie wokół: synagogi, życia rodzinnego i dorocznych świąt. Nagle, pojęcia znane z teorii, obrazków i zdjęć, nabrały realnych kształtów.

Pamiętając, że w synagodze najważniejszym obiektem kultu jest pergaminowy zwój z tekstem Pisma Świętego – Tory, z zapartym tchem oglądaliśmy haftowane sukienki, srebrne korony, wieżyczkowe zwieńczenia i wskaźniki, którymi lektor posługuje się w trakcie czytania Pisma. Naszą uwagę przykuły także chanukowe świeczniki i lampki oliwne, oprawki na Księgę Estery czytaną w czasie święta Purim, torebki na macę spożywaną w czasie święta Pesach oraz zastawa używana w domach żydowskich podczas ceremonii rozpoczęcia i zakończenia Szabatu.

W odrębnej sali oglądaliśmy eksponaty związane z przestrzeganiem tradycyjnych przepisów żywieniowych, modlitwą codzienną i cyklem życia od narodzin po śmierć. Pieczołowicie analizowaliśmy elementy tradycyjnego męskiego i kobiecego stroju, amulety towarzyszące narodzinom dziecka, nóż obrzezywacza, sceny nauki w domu i w szkółce religijnej – zaimponowało nam, że dzieci (chłopcy) rozpoczynały naukę czytania i pisania w wieku 3 lat.

Kolejnym etapem naszej wędrówki po Kazimierzu była Synagoga Remuh – obecnie jedna z dwóch czynnych synagog w mieście i jedyna, w której regularnie odbywają się nabożeństwa. Jak się dowiedzieliśmy, Synagoga wraz z przylegającym do niej cmentarzem tworzy bezcenny zespół żydowskiej architektury i sztuki sakralnej sięgający XVI wieku. Na cmentarzu Remuh, wśród wielowiekowych macew, poznaliśmy zwyczaje pogrzebowe, symbolikę ornamentów umieszczanych na stelach oraz smutną historię tego miejsca w latach okupacji.

Wprowadzeni w tematykę II wojny światowej udaliśmy się na teren getta, do Muzeum Apteka pod Orłem. Wystawa powstała na bazie wspomnień Tadeusza Pankiewicza, właściciela apteki i świadka tragicznych wydarzeń. Apteka „Kronikarza Zagłady”, jak nazywa się Pankiewicza, była miejscem spotkań i schronienia dla mieszkańców getta. Znajdująca się obecnie na placu przed apteką „instalacja z krzesłami” jest także zainspirowana wspomnieniami tego Polaka, odznaczonego medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.

Apteka zrobiła na nas ogromne wrażenie (m. in. wojska niemieckie maszerujące za oknami), a połączenie historii z nowoczesnością ułatwiło nam tę lekcję.

Ostatnim etapem naszej wycieczki było przejście ścieżkami Fabryki Oskara Schindlera, choć słowo „przejście” jest tu chyba nie na miejscu, gdyż fabryka to swoisty wehikuł czasu. Przekraczając jej próg staliśmy się po części świadkami, po części bohaterami opowieści o Krakowie i losach jego polskich i żydowskich mieszkańców w czasie II wojny światowej, ale też o Niemcach – okupantach, którzy pojawili się tutaj 6 IX 1939 i brutalnie przerwali wielowiekową historię polsko-żydowskiego Krakowa. Wielka historia II wojny światowej krzyżuje się tu z życiem codziennym, życie prywatne – z tragedią, która dotknęła cały świat. Aby tego doznać, trzeba tam być.

Z całego serca zachęcamy do spacerów ulicą Miodową i Szeroką, na której odbywają się coroczne Festiwale Kultury Żydowskiej, oraz zasłuchania się w muzykę Leopolda Kozłowskiego, zwanego Ostatnim Klezmerem Galicji, bo „jego muzyka to dzisiaj jedyne autentyczne żydowskie nuty na świecie”.